Bez marzeń nie ma postępu

 Prof. dr hab. n. med. Edward Wylęgała. fot. Okręgowy Szpital Kolejowy w Katowicach Prof. dr hab. n. med. Edward Wylęgała. fot. Okręgowy Szpital Kolejowy w Katowicach
Wywiad z prof. Edwardem Wylęgałą - kierownikiem Oddziału Klinicznego Okulistyki w Okręgowym Szpitalu Kolejowym w Katowicach

- Okulistyka w naszym szpitalu to najlepiej wyposażony tego typu oddział w Europie. Nie jesteśmy bowiem jedynie kliniką, która leczy, ale funkcjonujemy również, można powiedzieć jako instytut badawczo-rozwojowy, w którym testujemy nowe urządzenia i wprowadzamy nowe algorytmy do leczenia i jednocześnie do urządzeń diagnostycznych – podkreśla prof. Edward Wylęgała kierujący Katedrą i Oddziałem Klinicznym Okulistyki Śląskiego Uniwersytetu Medycznego Okręgowego Szpitala Kolejowego w Katowicach.

Jednoczesny przeszczep rogówki, usunięcie zaćmy i wszczepienie soczewki wewnątrzgałkowej, z zastosowaniem nowatorskiej techniki laserowej – taki unikatowy w światowej skali zabieg przeprowadzono w Okręgowym Szpitalu Kolejowym w Katowicach. Dla porządku kronikarskiego, przeprowadził go dr n. med. Bogumił Wowra, pański uczeń, a operację przeprowadzono przy użyciu lasera zintegrowanego z mikroskopem operacyjnym. To kontynuacja i rozwinięcie technik laserowych, które pan wprowadził do transplantacji rogówki. W okulistyce nie ma już rzeczy niemożliwych?

- Oczywiście, że są, tyle że dziś możliwości i metody leczenia są o wiele większe niż 30 lat temu. Z kolei 40 lat temu, gdy zaczynałem pracę, połowie pacjentów mających poważne problemy z siatkówką pomóc nie było można. Trochę mniej dotyczyło to osób borykających się z chorobami soczewki. Obecnie wobec co najwyżej 10 procentom osób, które mają kłopot zdrowotny z siatkówką na razie nie jesteśmy w stanie zareagować w sposób całkowicie skuteczny. Postęp jest zatem niesamowity.

Nie przesadzę stwierdzeniem, że katowicka okulistyka to dziś światowy top. Dysponujecie przy tym sprzętem, którego nie ma wiele klinik w Europie Zachodniej. A skuteczność leczenia i jego metody to wzór do naśladowania. I to nie jest lukrowanie rzeczywistości, a fakty.

- Okulistyka w Okręgowym Szpitalu Kolejowym to najlepiej wyposażony tego typu oddział w Europie. Nie jesteśmy bowiem jedynie kliniką, którą leczy, ale funkcjonujemy również, można powiedzieć jako instytut badawczo-rozwojowy, w którym testujemy nowe urządzenia i wprowadzamy nowe algorytmy do leczenia i jednocześnie do urządzeń diagnostycznych. Z tym, że sprzęt bez odpowiedniego zespołu, wykwalifikowanej kadry, byłby bezużyteczny. Bo za każdym sukcesem stoją ludzie. W leczeniu notujemy postęp w diagnostyce obrazowej, laseroterapii i chirurgii małoinwazyjnej. Pamiętam czasy, kiedy leczenie jaskry było znacznie mniej precyzyjne, a dziś mamy autonomiczne lasery i nowoczesne implanty. Wielką zmianą było też pojawienie się terapii biologicznych i zaawansowanych soczewek wewnątrzgałkowych, które diametralnie poprawiają jakość widzenia pacjentów. Udało się w Polsce wyrównać poziom okulistyki z Zachodem, zaś niektórych dziedzinach jesteśmy wręcz znacznie lepsi.

Ile dokonanych przeszczepów ma pan na koncie?

- W granicach czterech tysięcy. Na tyle zatem dużo, by było to zauważone w Europie i USA. Jak mawiał profesor Wojciech Rowiński, wybitny, nieżyjący już niestety transplantolog, „ręka jest nabita”. Zwykł także twierdzić, że ośrodek, który nie przeprowadza rocznie więcej niż 50 transplantacji, to ośrodkiem transplantacyjnym tytułować się nie może, a przynamniej nie powinien. Po latach zgadzam się z tą opinią. Ośrodki można podzielić – istnieją takie, które wykonują transplantacje do stu rocznie, do dwustu rocznie i powyżej dwustu w ciągu roku. Tych ostatnich jest w sumie trzy, z czego jeden z nich to my i „siostrzany” oddział w szpitalu św. Barbary Sosnowcu, który zasilił nasz zespół. Te dwa ośrodki – Sosnowiec i Okręgowy Szpital Kolejowy w Katowicach w tym kontekście należy traktować jako całość.

41 lat pracy to ogrom czasu. W jednym z wywiadów,  przeczytałem, że dziś jest pan już na takim etapie kariery, gdy wiedzą raczej chciałby się dzielić, w większym stopniu edukować niż pojawiać się na sali operacyjnej. Używając języka futbolowego: naprawdę chciałby pan już zawiesić buty na kołku?

- Nie, nie! Nie chciałbym być nawet rezerwowym (śmiech). Ale dla lekarza jest także ważne, żeby uczyć, przekazywać wiedzę dalej. Edukować nie tylko w zakresie chirurgii, lecz także diagnostyki. Ciągle cieszę się, gdy jestem proszony na blok operacyjny, by służyć doświadczeniem. Nadal ekscytują mnie nowe technologie i stwarzane dzięki nim metody leczenia. W każdym kolejnym roku chcemy wprowadzać coś nowego. Drogę do rozwoju klinicznego i akademickiego utorował mi pierwszy przeszczep komórek macierzystych rogówki od dawców rodzinnych. Potem kolejno pionierskie zabiegi przeszczepów warstwowych rogówki, sztuczna rogówka we współpracy z Uniwersytetem Harvarda, chirurgia laserowa jaskry, przeszczepy hodowanych komórek macierzystych i wiele innych. Reasumując, działamy według klucza: przynajmniej jedna innowacyjna procedura chirurgiczna corocznie. Jestem szczęśliwy, że udało się nam wdrożyć innowacyjne technologie, takie jak nowoczesne lasery wspomagane AI, pierwsze w Polsce implantacje soczewek wewnątrzgałkowych czy rozwój chirurgii rogówki. Coś jeszcze wymyślimy. Mamy świetny zespół, grupę młodych lekarzy z całej Polski, którzy chcą właśnie u nas pracować.

Jak liczna jest to grupa?

- Nomen omen „oczko” skoro mówimy o okulistyce – 21 świetnie zapowiadających się młodych medyków. Kolejka do pracy jest zatem duża, mimo że ta praca jest naprawdę ciężka, a obowiązki są różnorodne zarówno pod kątem czasowym jak i nawet psychologicznym, gdzie trzeba na przykład pojechać do prosektorium, aby pobrać tkanki czy narządy, a dzieje się to na przykład w nocy.

Tu wchodzimy w system transplantologii, więc muszę zapytać o jego ocenę z pańskiej perspektywy?

- Mała ilość tkanek do przeszczepu to problem wciąż obecny. W przypadku okulistyki mówimy o tkance rogówkowej, czyli pobranej po śmierci, do 24 godzin. System prawny w Polsce dopuszcza tak zwaną zgodę domniemaną, jeśli nie zgłosi się do centralnego rejestru sprzeciwu, to można bez pytania pobrać każdą tkankę, Ale my tak nie działamy. Nasz zespół zawsze pyta rodzinę. Może w pięciu procentach mamy odmowy.

Czyli jesteśmy społeczeństwem świadomym znaczenia transplantacji?

- Co nie znaczy, że jest to łatwe. A sam system usprawniliśmy, na co zresztą zielone światło dał dyrektor Adam Trzebińczyk, Wprowadziliśmy aplikację, która zwiększa liczbę zgłoszeń dawców. Stało się to w ramach doktoratów wdrożeniowych na naszym oddziale. Doczekaliśmy się publikacji naukowych tych prac w branżowej prasie medycznej dostępnej w języku angielskim. A w praktyce udało nam się zwiększyć liczbę pobrań do stu rocznie na jeden tylko ośrodek. Rozszerzyliśmy to rozwiązanie na cały kraj. Systemy komputerowe w szpitalach mają zainstalowaną tę właśnie aplikację

Jak wygląda działanie procedury w oparciu o aplikację?

- Przy wpisie kodu zgonu, pojawia się polecenie w aplikacji „zgłoś dawcę rogówki”. Kliknięcie powoduje wysłanie SMS-a do banku tkanek, który jako koordynator zajmuje się resztą procedury. Tutaj współpracujemy z Górnośląskim Centrum Medycznym w Katowicach-Ochojcu, przy czym procedury związane z rogówką wprowadzaliśmy pioniersko w naszym szpitalu.

A gdyby ta poprzeczka miała być zawieszona jeszcze wyżej?

- Najbliższe plany to dalszy rozwój chirurgii małoinwazyjnej, wdrażanie sztucznej inteligencji w diagnostyce oraz rozwój terapii komórkowych i regeneracyjnych. Poprzeczką wyżej byłby przeszczep całej gałki ocznej. Moim marzeniem jest to zrealizować, a mówią, że bez marzeń nie ma postępu

Co stoi na przeszkodzie?

- Trudność polega na zespoleniu nerwu wzrokowego, ponieważ jest do połączenia 1,5 mln aksonów przy średnicy nerwu 1,5 mm. Tętnica ma 0,2 mm średnicy. Ale sam fakt, żeby przeszczepiona gałka oczna wraz z siatkówką miała prawidłowe ukrwienie po kilku miesiącach od przeszczepu wskazuje, że ta operacja to krok milowy w okulistyce. Myślę, że w ciągu dziesięciu lat byłoby wyzwanie, któremu bylibyśmy w stanie sprostać. Ale tu znów trzeba postarać się o specjalny sprzęt. To co obecnie wydaje się być nieosiągalne w przyszłości będzie realizowane. Tak było z wieloma technologiami w okulistyce i medycynie.

Jest jeszcze sztuczna inteligencja. Zapytam nieco przewrotnie: ufa pan jako lekarz specjalista jej możliwościom w stu procentach?

- Bezgranicznie to ja czasem nie ufam nawet sobie, a co dopiero sztucznej inteligencji (śmiech). Niemniej sztuczna inteligencja jest niezwykle pomocna w diagnostyce, jej znaczenie będzie jednak rosło i chyba będzie trudno sobie wyobrazić medycynę przyszłości bez jej rozwoju i znaczącego udziału. Sztuczna inteligencja odegra znaczącą rolę w diagnostyce, terapiach genowych oraz nanotechnologii. AI już teraz wspomaga analizę obrazów siatkówki i pomaga we wczesnym wykrywaniu jaskry czy retinopatii cukrzycowej. W przyszłości może to być standard w każdej klinice. Ze sztuczną inteligencją jest jak z rewolucją przemysłową. Kilkadziesiąt lat temu, gdy komputery wchodziły do powszechnego użytku też nie przypuszczaliśmy, że tak wiele będzie od nich zależeć, że w pewnym momencie po prostu nami zawładną. Podobnie jest ze smartfonami, które też są niczym innym jak komputerami.

Co AI może dać okulistyce?

- Bardzo dużo. Jest niezbędna w diagnostyce i poszerza jej zakres, zwiększa precyzję i bezpieczeństwo. Dysponujemy laserem, który potrafi zogniskować wiązkę, a człowiek takiej umiejętności nie ma. AI to przede wszystkim analizowanie obrazów w stopniu, w jakim istota ludzka nie jest w stanie osiągnąć. Dzięki tej technologii będziemy np. mogli określić, czy w tym konkretnym miejscu jest pałeczka ropy błękitnej na podstawie zdjęcia. Na naszym oddziale mamy już trzy doktoraty, które mają tematykę tak zwanego „uczenia głębokiego maszynowego”. To są pierwsze doktoraty w Polsce poświęcone wykorzystaniu sztucznej inteligencji w obrazowaniu i diagnostyce.

Rozwój technologii sprawi, że za parę lat pacjent będzie miał do czynienia w większym stopniu z inżynierem niż lekarzem?

- Nie ma medycyny bez inżynierii. Wszędzie musimy stosować wzory. Życie jest procesem fizycznym opisanym matematycznie. Medycyny nie możemy jednak dehumanizować. Człowiek potrzebny będzie zawsze, bo każdą maszynę musi ktoś obsługiwać. Jasne, że nasuwa się przy tym pytanie, czy za sto lat nie będziemy mieli do czynienia z kolejną rewolucją przemysłową, której następstwem będzie robotyzacja. Ale jeśli będą wtedy porozumiewały się ze sobą pomijając człowieka, to dla niego może to być niebezpieczne.

A nie stanie się w przyszłości tak, że biorąc uwagę zakres wykorzystania technologii AI w medycynie dojdzie do pełnego łączenia w procesie kształcenia kompetencji politechnik z uczelniami medycznymi?

- Poruszył pan dość ważny temat. Tym bardziej, że przed wojną tak właśnie było w przypadku uniwersytetów. Komunizm zburzył ten porządek, rozdzielając je, chcąc najpewniej mieć nad nimi jak największą kontrolę. Ale to o czym pan wspomniał, ma w mojej ocenie rację bytu o tyle, że medyk powinien być dobrym matematykiem. Sam zresztą proponowałem, by dla ubiegających się przyjęcia na studia na Śląskim Uniwersytecie Medycznym jednym z kryteriów była ocena z matematyki uzyskana na maturze. Bo wszystko trzeba policzyć i logicznie zaplanować.


Prof. dr hab. n. med. Edward Wylęgała – wybitny okulista, profesor nauk medycznych, uznany autorytet w dziedzinie chirurgii okulistycznej oraz nowoczesnych technologii stosowanych w diagnostyce i leczeniu chorób oczu. Kieruje Katedrą i Kliniką Okulistyki Śląskiego Uniwersytetu Medycznego, mieszczącą się w Szpitalu Kolejowym w Katowicach. Pełni także funkcję Prorektora ds. Rozwoju i Transferu Technologii tej uczelni oraz jest członkiem jej Senatu. Ponadto przewodniczy Radzie Uczelni Akademii Wychowania Fizycznego w Katowicach. Profesor Wylęgała to ceniony wykładowca akademicki i naukowiec o międzynarodowej renomie. Pełni funkcję profesora wizytującego w Hebei Provincial Eye Hospital w Xingtai (Chiny) oraz na Uniwersytecie w Mesynie (Włochy). Jest aktywnym członkiem wielu towarzystw naukowych krajowych i zagranicznych. Jego ścieżka naukowa obejmuje m.in. stypendium Polskiego Instytutu Kultury Chrześcijańskiej w Rzymie oraz liczne szkolenia specjalistyczne we Włoszech, Austrii, Stanach Zjednoczonych i Niemczech. Dorobek naukowy profesora obejmuje ponad 270 recenzowanych publikacji, 21 książek z zakresu okulistyki oraz współautorstwo licznych rozdziałów w publikacjach międzynarodowych. Był promotorem 32 przewodów doktorskich. Główne obszary jego zainteresowań badawczych to choroby rogówki, zespół suchego oka, chirurgia zaćmy i jaskry oraz schorzenia siatkówki. Posiada wysoką biegłość w chirurgii zarówno przedniego, jak i tylnego odcinka oka. Jako pionier nowoczesnych technologii diagnostycznych w okulistyce, wprowadził do Europy Środkowo-Wschodniej tomografię optyczną przedniego odcinka oka (OCT), organizując pierwsze kursy i publikując pierwszy polski atlas OCT. Za swoje osiągnięcia został uhonorowany licznymi prestiżowymi nagrodami i odznaczeniami, w tym Achievement Award Amerykańskiej Akademii Okulistyki, Krzyżem Kawalerskim oraz Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski, a także Medalem Stulecia Odzyskanej Niepodległości. Jest członkiem Polskiej Akademii Umiejętności.


 


tagi: